Według dostępnych informacji Apple planuje w 2026 r. znacznie rozszerzyć ofertę swoich laptopów. Oprócz MacBooka Air i MacBooka Pro ma pojawić się zupełnie nowy „tani” MacBook, który powinien być skierowany do użytkowników poszukujących niedrogiego urządzenia do codziennej pracy, nauki lub rozrywki. Jeśli spekulacje się potwierdzą, będzie to najtańszy Mac, jaki kiedykolwiek wprowadził Apple. Obecnie pojawiło się wiele dodatkowych informacji na temat tego MacBooka. Czego dokładnie możemy się po nim spodziewać?
Mniejszy, ale nadal pełnoprawny MacBook
Według aktualnych informacji nowy MacBook powinien mieć około 13-calowy wyświetlacz. Będzie więc tylko trochę mniejszy niż 13,6-calowy MacBook Air, ale różnica nie powinna być zbyt duża. Nie podano jeszcze żadnych konkretnych danych dotyczących grubości, ale Apple prawdopodobnie nie będzie dążyć do uzyskania ekstremalnie cienkiej konstrukcji. Celem jest raczej utrzymanie niskiej ceny, solidnej żywotności baterii i rozsądnych kosztów produkcji.
Z drugiej strony – jeśli MacBook Air radzi sobie bez wentylatora w smukłej obudowie z chipem z serii M, nie ma powodu, aby tańszy MacBook był znacznie grubszy. Większa przestrzeń mogłaby natomiast posłużyć baterii, co przydałoby się w walce z tanimi notebookami z systemem Windows i Chromebookami.
Wyświetlacz bez „Pro” dodatków
Jednym z obszarów, w którym Apple wyraźnie oszczędza, jest wyświetlacz. Przewiduje się standardowy panel LCD bez technologii mini-LED i bez adaptacyjnej częstotliwości odświeżania ProMotion. Nie można więc oczekiwać najwyższej jasności, HDR ani wrażeń wizualnych na poziomie MacBooków Pro.
Podejście Apple powinno być jednak podobne jak w przypadku podstawowego iPada – starsza technologia wyświetlacza, ale bardzo dobra wydajność i ogólnie płynne działanie. Dla grupy docelowej, czyli studentów, dzieci lub zwykłych użytkowników, może to być całkowicie wystarczające.
Ciekawostką są również spekulacje dotyczące wariantów kolorystycznych. Mówi się o kolorze srebrnym, niebieskim, różowym lub żółtym, a nawet o powrocie plastikowej obudowy, podobnej do tej w starszych modelach MacBooków. To wyraźnie odróżniłoby tańszy model od bardziej ekskluzywnych modeli Air i Pro.
A18 Pro: chip iPhone’a w MacBooku
Największym zaskoczeniem jest chyba wybór procesora. Apple ma postawić w tym MacBooku na chip A18 Pro, który zadebiutował w iPhonie 16 Pro. Jest to chip produkowany w drugiej generacji procesu 3 nm, z 8 GB pamięci operacyjnej i obsługą Apple Intelligence.
Pod względem wydajności nie jest wcale źle. W testach Geekbench 6 A18 Pro osiąga wydajność jednordzeniową porównywalną z niezwykle wydajnym M3 Ultra, a pod względem wydajności wielordzeniowej przewyższa oryginalny układ M1, którym Apple zapoczątkowało erę komputerów Apple Silicon Mac. Wydajność graficzna jest również bardzo zbliżona do M1.
W praktyce oznacza to, że nowy MacBook powinien oferować wydajność na poziomie pierwszego MacBooka Air z M1 – czasami taką samą, a czasami nawet lepszą.
Co potrafi tani MacBook?
Dzięki chipowi A18 Pro niedrogi MacBook może zrobić praktycznie wszystko, co potrafi dziś iPhone 16 Pro – tylko na większym ekranie i z pełnoprawnym systemem macOS. To sprawia, że jest to bardzo interesująca alternatywa dla niedrogiego iPada z klawiaturą.
Powinien bez problemu poradzić sobie z:
-
przeglądanie stron internetowych,
-
oglądanie filmów,
-
praca z dokumentami,
-
edycja zdjęć,
-
łatwiejszy montaż wideo.
Powinien również uruchamiać aplikacje takie jak Final Cut Pro, choć należy liczyć się z wolniejszym eksportem niż w przypadku wydajniejszych komputerów Mac. Dzięki architekturze chipa powinien również radzić sobie z grami z systemów iOS i iPadOS, w tym tytułami z Apple Arcade. Jednak wymagające gry AAA najwyraźniej nie są grupą docelową.
W przypadku portów spodziewany jest raczej minimalizm – prawdopodobnie jeden złącze USB-C, ewentualnie dwa, tak jak w MacBooku Air. Dużą zaletą może być żywotność baterii. A18 Pro jest bardzo energooszczędny, a w obudowie 13-calowego notebooka jest wystarczająco dużo miejsca na baterię, która mogłaby zapewnić żywotność na poziomie MacBooka Air – czyli do 18 godzin odtwarzania wideo lub około 15 godzin surfowania po Internecie.
Cena: w końcu Mac poniżej tysiąca dolarów
Cena jest na razie wielką niewiadomą, ale Bloomberg twierdzi, że będzie się ona kształtować „znacznie poniżej 1000 dolarów”. Jest to kluczowe, ponieważ podstawowy model MacBooka Air kosztuje obecnie właśnie tyle.
Dla porównania:
-
13-calowy iPad Air kosztuje 799 dolarów,
-
iPad mini z chipem A17 Pro będzie kosztował 499 dolarów.
Logicznie rzecz biorąc, cena powinna wynosić od 499 do 799 dolarów. Właśnie w tym przedziale cenowym tani MacBook najlepiej by się sprawdził i mógłby konkurować z tanimi notebookami z systemem Windows oraz Chromebookami.
Kiedy przyjedzie?
Apple powinien zaprezentować nowy, niedrogi MacBook w pierwszej połowie 2026 roku. W tym samym okresie spodziewana jest również aktualizacja MacBooka Air, więc sensowne jest, aby Apple wprowadził obie nowości w stosunkowo krótkim odstępie czasu.
Jeśli rozważasz zakup urządzenia do pisania, nauki, pracy z dokumentami lub konsumpcji treści, być może warto jeszcze chwilę poczekać. Niedrogi MacBook może być właśnie tym brakującym ogniwem w ofercie Apple – dostępnym, wydajnym, a jednocześnie pełnoprawnym komputerem Mac dla szerokiego grona odbiorców.





